czwartek, 18 października 2018

Wybory - 2018


Przed nami kolejne wybory a że każde są ważne, więc trzeba bardzo mądrze i rozsądnie do nich podejść. Nie można oddać swojego głosu nie mając dosyć dużego stopnia prawdopodobieństwa, że ten głos nie będzie głosem straconym. To wybory lokalne. Znamy wielu kandydatów, wiemy, kim są, jakie mają poglądy, doświadczenie, osiągnięcia, więc wybór powinien być bardziej oczywisty. Możemy a nawet mamy obowiązek później ich z tego rządzenia rozliczać. Przejechałem ostatnio wiele miejscowości w Bieszczadach i to, co rzuciło mi się w oczy to niemal brak plakatów wyborczych. Zapamiętałem cztery może pięć. Tyle to ja mam zaraz po wyjściu z domu. W Woli Rzędzińskiej jest ich dziesiątki jak nie setki. Co z tego wynika? Ano chyba tylko to, że tutaj jest dużo większe bogactwo i co za tym idzie marnotrawstwo.

Mam już swoje lata, ale chyba tak do końca nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że tak wielu ludzi ciągnie do każdej niemal władzy. Co ciekawe, to fakt, że jak już ktoś raz spróbował, to sam nie odpuści i jest w stanie wydać mnóstwo pieniędzy, aby znowu zostać wybranym. Obecnie, te mowy o pracy społecznej raczej należy włożyć między bajki. Nie myślałem, że to może być całkiem dochodowy interes, a taki chyba właśnie dla wielu jest stąd to parcie na radnych gminnych, powiatowych czy wojewódzkich.  Nie jestem przekonany do tego typu rozwiązań. Co z tego, że wybierzemy dobrego Wójta, Burmistrza czy Prezydenta jak większość Rady Gminy czy Miasta będzie w opozycji. Gdy na domiar złego, taki Prezydent miasta będzie w opozycji do Rządu, to, co dobrego może z tego wyniknąć dla mieszkańców?

Wracając do plakatów. Niektóre hasła są „interesujące”, jak chociażby „Samorządy bez polityki”. Dobre sobie. Inni idą do wyborów z hasłem „Idziemy im patrzeć na ręce”. Śmiać się czy płakać. Może tak najpierw popatrzcie na swoje ręce. Może są upaćkane aż po same łokcie. Do wyborów się idzie (powinno) z programem i chęcią służby. Nawet PO, Nowoczesna czy PSL mają swój program: „odsunąć PiS od władzy”. Przepraszam, "szarańczę". Dla nich to dobry i jedyny plan. Jest jeszcze szansa na powrót do koryta i odkręcenie tego „całego zła”, jakie wyrządziła koalicja obecnie rządząca. Ma wrócić ekipa, która mówi, że „Polska to kupa kamieni czy jak można żyć za 6 tysięcy”. Po co ludziom 500+, mieszkanie plus, darmowe leki dla seniorów, Polskie banki, stocznie, drogi, lasy i rzeki. Wróci Jan Wincenty i powie, że „pieniędzy na to niema i nie będzie”. Dorzucą nam jeszcze na początek kilkadziesiąt tysięcy uchodźców, bo to się spodoba jakiemuś lumpowi z UE, paradę równości w każdej gminie, bo to też jest trendy. 

Mimo wszystko wierzę w mądrość większości Polaków i właściwy wybór. Mój entuzjazm i wiarę studzi widok tego, co dzieje się w Warszawie, Gdańsku czy Łodzi. Działacze sportowi mają kolejną okazję i szansę na wywalczenie dla swoich klubów minimum gwarancji na przyzwoite finansowanie jak i na poprawienie infrastruktury w swoich klubach. Trzeba tylko mieć świadomość, że są tacy, którzy mają w swoim programie „obiecam wam wszystko, co tylko chcecie”. Nie brakuje i obłudników, którzy mówią na kogo należy oddać swój głos aby otrzymać dla klubu więcej pieniędzy, by później słać donosy o pozbawienie ich tych środków. Tak sobie myślę, że w każdym urzędzie powinny stać taczki (tak ku przestrodze) a wyborcy powinni wreszcie zacząć rozliczać tych, którym powierzyli los swoich dzieci, rodzin, wiosek i miast. Jak dużo jest jeszcze do zrobienia widać na przykładzie wielu miast, w których ich włodarze stoją ponad prawem. Powiem więcej. Śmieją się wyborcom w twarz. Uczciwy człowiek na kogoś takiego głosu nie odda.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza