piątek, 19 maja 2017

"Niemcowa" desperacja

Bardzo  mocno uaktywnił się Pan Prezes Niemiec na różnych forach. Przyszedł czas na „Sportowe Tempo”. Nie mając żadnych sensownych argumentów, znowu bredzi. To już nawet nie jest śmieszne, to staje się niebezpieczne. Rozczula się biedaczysko nad Pucharem Polski na szczeblu TOZPN, w którym to jeden z meczów rozgrywany był bez udziału kibiców. Zapomniał tylko bidulek poinformować o przyczynach tego stanu rzeczy. W Wydziale Dyscypliny TOZPN nie ma zgody na awantury czy bijatyki na boiskach piłkarskich. Mam tylko nadzieję, że tak pozostanie.

Nie byłby sobą, gdyby znowu nie wytarł sobie gęby moją osobą. Tym razem jestem "sierotą, nieudacznikiem i anonimowym spadochroniarzem". Dla mnie to nic nowego. Jeżeli sprawia mu to tyle radości i przyjemności? Jeżeli dzięki temu czuje się spełniony i ważny? Nie rozumiem tylko, dlaczego ponownie czepia się osoby byłego Prezesa TOZPN. O ile mi wiadomo,  Pan Prezes już co najmniej od siedmiu lat nawet nie wspomina o MZPN. Tym bardziej o osobie  niejakiego Niemca, który tak naprawdę jest chyba dla niego anonimową osobą. To tylko taki ktoś. Dlaczego Pan Niemiec go oczernia i pozbawia czci? Przedstawia go w tak złym świetle, zniesławia i chyba nawet prześladuje nie mając ku temu żadnych argumentów i podstaw? Kto dał prawo jakiemuś pismakowi do takiego traktowania ludzi? Znowu mamrocze coś o anonimach i donosach. To nie tylko jest podłe ale karalne. Pisze i mówi o lojalności? Zastanawiam się tylko, czy aby nie myli jej z dobrze mu znaną, tak zwaną "lojalką". Sięgnij chłopie do swoich felietonów „sławiących” dokonania Prezesa Zbigniewa Bońka i całego PZPN w Warszawie. Tam zobaczysz prawdziwą i szczerą do bólu lojalność. Ja na Zebraniu Wyborczym w Krakowie tylko te słowa zacytowałem. To było nieuzasadnionym aktem wypowiedzenia lojalności? To był wręcz mój obowiązek. Zobowiązywała mnie do tego właśnie lojalność wobec władzy zwierzchniej. 

Dobitnie pokazuje to skalę obłudy i braku obiektywizmu sternika MZPN-u. Jak na dłoni widać jego małostkowość i mierność. Kierują nim najgorsze ludzkie instynkty. Poniżyć i oczernić  swojego przeciwnika rozsiewając plotki. Twierdzi, że mój patron załatwił mi dobrze płatną posadę w TOZPN. Nikogo to nie powinno obchodzić, ale proszę bardzo. Pierwsza umowa - zlecenie podpisana jeszcze przez ŚP Pana Prezesa Kędziora opiewa na kwotę 3,600,00 zł ( brutto ) za okres 3 miesięcy. Płatne po 1200,00 zł ( tysiąc dwieście złotych, brutto - miesięcznie ). Kolejna umowa podpisana już przez mojego mentora opiewa na kwotę 1,500,00 zł ( tysiąc pięćset złotych, brutto ). Rzeczywiście kwota mogła zwalić z nóg. Ten kolejny gniot  napisany w Sportowym Tempie pokazuje już jego bezradność, niemal krzyk rozpaczy. Jak mówią znawcy tematu „żałośnie to wygląda”, „taki asior a chyba się chłop pogubił”. Jak mówią dalej, "te jego felietony to tylko pomówienia, obraza ludzi i pospolite chamstwo - ŻENADA ( trochę wersaliku ). Inteligentnej repliki na tak postawione tezy, nie znajduję.  

Urzędujący od dekad w MZPN w Krakowie Prezes jest postrzegany w PZPN-ie, jako zło konieczne. Mówią o tym wysocy urzędnicy i działacze z całej Polski. Podobne opinie krążą również w Małopolsce. Oficjalnie się o tym nie mówi z przyczyn praktycznych. Jedni czerpią ciągle z tego układu jakieś tam profity a inni hołdują zasadzie „lepiej gówno obejść”. Obie wersje z czysto ludzkiego punktu widzenia są do zaakceptowania.  Największa porażka Prezesa Niemca, to bez wątpienia pominięcie Krakowa jako miasta organizatora ME-2008. Gdyby wtedy podał się do dymisji ( tak jak publicznie obiecał w programie telewizyjnym ) byłby zapamiętany jako gość z charakterem i twarzą. Wszystko inne, jak 105-Lecie MZPN, Katedra Wawelska, ME U-21 nie mają już żadnego znaczenia. To tylko i wyłącznie zaciemnia ten koszmarny czas i obraz. Wtrącę w tym miejscu jeden wątek zaczerpnięty z tekstu Pana Jurka Nagawieckiego, który pisze "Polska Rzeczpospolita Ludowa dokończyła swojego żywota w połowie 1989". Panie Jurku! Otóż nie dokończyła. Nadal żyje. Ma Pan kłopoty ze wzrokiem? Co więcej. Ma się coraz lepiej, wręcz kwitnie.

P.S. Tym tekstem kończę temat „Niemców”, „futbolów małopolski” i innego badziewia. Nie warto poświęcać im aż tak wiele czasu. Nie chcę być jak ten ślepy pies, który oszczekuje wszystkich bez końca. Powiem szczerze. Uwiera mi to, jako katolikowi. Od takiej wymiany zdań jest bardzo blisko nawet do nienawiści a ona może człowieka zniszczyć. Cios za cios. Jak ty mnie - tak ja tobie. To spirala zła. Pora iść własną drogą. Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem obrażania ludzi, szczególnie publicznie. Tym tekstem, chcę tylko pokazać, że to nic trudnego, i może to uczynić nawet nieudacznik. Poniżanie ludzi, deptanie ich godności przychodzi bardzo łatwo tak jak posądzanie kogoś o pisanie anonimów i donosów nie mając na to żadnych dowodów. Może pisał je ktoś z najbliższego jego otoczenia a może tworzył to sam osobiście, swoim złotym piórem? Koniec, końcem to przecież anonim. Po takich ludziach można się wszystkiego spodziewać. Człowieku! Jak mówisz o lojalności, to sam musisz być lojalny. Jak mówisz o przekrętach podatkowych, to sam musisz być uczciwy. Jeżeli w ciągu swojego długiego życia zawsze był Pan lojalny i uczciwy, to jest to powód do dumy i szacunku. Szczerze gratuluję. Też bym chciał móc tak o sobie powiedzieć. Pozostaje mi jeszcze sprawa udowodnienia, że małopolskie wybory w 2012 i 2016 roku odbyły się z elementarnym wręcz naruszeniem Statutu. Nie będzie tragedii, gdy okaże się, że wszystko było ok! Może nawet ulga. 

Już na koniec. Nie ma żadnej niezasypywalnej przepaści pomiędzy MZPN a TOZPN. Mnóstwo ludzi w Tarnowie szanuje i ceni ludzi z Krakowa i odwrotnie. Odejdzie Pan Prezes Niemiec i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znikną wszelkie podziały. 

                                                                                                                     


2 komentarze:

  1. Panie Henryku. Śledzę Pana felietony z dużym zaciekawieniem, od czasu, gdy były one jeszcze publikowane na stronie TOZPN. W wielu kwestiach się z Panem zgadzam, ale w tej wojence z MZPN chyba się Pan trochę zacietrzewił. Narzeka Pan na każdym kroku na MZPN, a tymczasem to co się dzieje w TOZPN i na podwórku mu podległym, zwłaszcza w piłce młodzieżowej, mierzwi włosy na plecach...? Kiedy wybrał się Pan ostatnio na jakiś mecz lub trening młodych zawodników zrzeszonych tak licznie w TOZPN ? Gdyby się Pan wybrał, zobaczyłby Pan, jak bardzo jest źle i jak wiele pracy potrzebnych jest we własnym ogródku. Młodzieżowcy w naszym mieście trenują i rozgrywają swoje mecze na placach przypominających pastwiska, a nie boiska piłkarskie. Unia, Tarnovia, Tap, czyli drużyny występujące na najwyższym szczeblu młodzieżowych rozgrywek, nie mają gdzie trenować. Proszę wybrać się na Banderowskiego, proszę wybrać się na Traugutta i przespacerować się po tych „boiskach”. Jak po tym spacerze nie skręci sobie Pan nogi, to będzie Pan farciarzem. W takich warunkach nie da się trenować, szkolić, grać, wygrywać...nie da się podnosić swoich umiejętności. Co lepsi młodociani zawodnicy czekają z niecierpliwością na oferty krakowskich klubów, przebierając nogami niczym panna na wydaniu. Nie ma się co im dziwić, bo parę lat treningów na tarnowskich nierównych i twardych jak skała klepiskach, to prawie pewne problemy ze stawami w niedalekiej przyszłości. Narzeka się na wyniki tarnowskich klubów, które co roku spadają z lig wojewódzkich, a prawda jest taka, że trenerzy na dostępnej bazie treningowej dokonują cudów. Ile w Tarnowie jest boisk sztucznych ? Ile jest „balonów” ? Ile normalnych boisk trawiastych ? W Krakowie balon mamy przy prawie każdym klubie, sztucznych boisk jest wiele. W Nowym Sączu podobnie. Ba... Krosno, Mielec, Wieliczka, Dębica... wszystkie te miasta, mniejsze niż Tarnów nimi dysponują Miejskie boisko w małej Bochni, gdzie swoje mecze rozgrywają Młodzicy czy Skrzaci, nawadniane jest na bieżąco... na tarnowskich nawodnienie owszem jest, ale w opcji „ jak Bóg da”...deszcz. Oczywiście to nie TOZPN zbuduje czy wyremontuje boiska, ale gdyby Pan swoją energię, którą Pan traci na konflikt z krakowskim MZPN skoncentrował na pomoc klubom i lobbing w „mieście”, to pożytku byłoby z tego zdecydowanie więcej...
    W samym TOZPN też jest wiele do poprawy. Godziny pracy w gorącym okresie transferowym mogłyby być trochę bardziej przyjazne klubom, w myśl zasady, że urzędnik jest dla ludu, a nie lud dla urzędnika. Poziom sędziowania również woła o pomstę do nieba, a szkoleń, wykładów, weryfikacji sędziów, jak na lekarstwo. W młodzieżówce też nie wesoło. Drugi rok z rzędu przy reprezentacji młodzików majstruje facet trenujący na co dzień w prywatnej komercyjnej szkółce, powiązany blisko z SP20... Efekt...kolejny rok pod znakiem skandali i dziwnych decyzji przy powołaniach. W zeszłym roku brak powołań dla dwóch najlepszych w Tarnowie drużyn rocznika 2004 tj Tarnovi i pozaszkolnej Unii Tarnów. W tym roku, powtórka z rozrywki z rocznikiem 2005, a smaczku dodaje fakt, że na powołanie nie zasłużył żaden z zawodników Tarnovi 2005, którzy uczestniczyli w ogólnopolskim finale Pucharu Tymbarku. Co więcej wypada zapytać ile treningów „wybrańców Tarnowa” odbyli razem Ci młodzi zawodnicy przed meczami finałowymi ? Dlaczego nie tyle wynik, ale poziom gry zaprezentowany w finale był tak marny ? Dlaczego tak niewielu młodych zawodników z tarnowskich klubów powoływanych jest do kadr wojewódzkich ?

    Panie Henryku, jak wspomniałem na wstępie, bardzo szanuję Pana pracę i zaangażowanie w życie tarnowskiej kopanej. Dlatego apeluje do Pana o zakończenie tej niepotrzebnej wojenki; mniej polityki, więcej pracy u podstaw. Naprawdę wierze, że jak zafiksuje się Pan równie mocno w sprawy miejscowe jak w zamiejscowe, to przyniesie to tylko korzyści dla tarnowskiej piłki nożnej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo konkretny i rzeczowy wpis, za który serdecznie dziękuję. Niejako już zastosowałem się do Pańskiej sugestii, aby zaprzestać tą wymianę "uprzejmości". To nikomu nie służy. Wpis godny do wielu przemyśleń. Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń